Przejdź do treści

100 milionów złotych

Czyli mój plan na rozegranie obecnej hossy. Oraz najbliższej dekady.

TL;DR Moim głównym wehikułem do pomnażania pieniążków w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy będzie cały czas krypto. W wyniku tego chce zakończyć 2025 rok będąc dwucyfrowym multimilionerem. W ciągu kolejnej dekady, do 2035 roku, chcę aby wartość mojego majątku netto przekraczała 100 milionów złotych. Na drodze do tego będę się coraz bardziej dywersyfikował technologicznie. Wrzucając hajsy zarobione w krypto w inne rzeczy, które odmienią jakość życia na tej planecie. I pozwolą w kurwę dobrze zarobić tym, którzy odpowiednio wcześnie położą na to swoje bety.

Zacząłem wchodzić w krypto na początku 2017 roku. Był to czas bardzo dobry. Rok pamiętnej hossy. Napędzanej przez ICO. Podczas której o krypto chyba po raz pierwszy usłyszała szersza grupa ludzi. Rok, podczas którego Bitcoin zaliczył kilkunastokrotny wzrost. Ja wrzucałem swoje hajsu w pierwszej połowie roku. Potem przestałem, bojąc się, że to być może koniec wzrostów. Ale jednak jakoś nie specjalnie myślałem o wychodzeniu. Finalnie zacząłem realizować zyski już gdy bańka zaczynała pękać. Po ATH na Bitcoinie. Jak większość świeżaków, w swoim pierwszym cyklu wyjąłem zdecydowanie za mało.

Jednak dość szybko zacząłem wkładać ponownie. Bo już w połowie 2018 roku. Zdałem sobie w końcu, po kilku miesiącach, że tamta bańka pękła. Ale miałem silne przekonanie, że czeka nas kolejny cykl wzrostowy. A ja będę mógł być w nim tym, którym zazdrościłem w 2017 roku. Tym, którzy wchodzili w krypto wcześniej. W 2016, czy jeszcze lepiej, w 2015 roku. W mojej głowie tliła się myśl: 2019 is a new 2016. Pod jej wpływem oddawałem się radosnemu i intensywnemu kopaniu fiatów. Po to, by jak najwięcej monetek wdupić w krypto, póki jest tanie względem kolejnego ATH.

W grudniu 2019 finalnie przestałem pracować. Skończył się więc także dopływ fiatów. A co za tym idzie zakupy krypto. Od początków 2016 do końca 2019 roku wrzuciłem w krypto sto kilkadziesiąt koła. Moja mini realizacja zysków na przełomie 2017/18 roku to były okolice 30 tysięcy. Więcej, niż do tego czasu wrzuciłem w krypto. Ale też znacznie mniej, niż było warte moje portfolio w szczytowym okresie. Później wypłaciłem jeszcze trochę fiatów w połowie 2020 roku. Po covidowej zawierusze, gdy po pół roku kończyły mi się oszczędności.

Na koniec 2023 rok, z tych stu kilkudziesięciu wrzuconych koła mam na różnych blockchinach około 4 milionów złotych. Krypto w ciągu tych kilku ostatnich lat było dla mnie game changerem. I sądzę, że w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy nadal będzie głównym motorem napędowym wzrostu mojej majętności. Jednak z czasem będę coraz śmielej uśmiechał się do innych przełomowych technologii. Jednak do tego przejdziemy za momencik.

Teraz jeszcze skupmy się na najbliższym roku, dwóch i krypto. 

Wchodzę w 2024 rok z około 4 milionami złotych na blockchainie. Większość z tego kapitału już od dłuższego czasu jest po jasnej stronie mocy. Zaalokowane w krypto

Moje portfolio jest właściwie skończone w swojej konserwatywnej części. Gdzie największe pozycje to Bitcoin oraz Ether. Na które mam zaciągnięta mini dźwignię. Zastawiając je na AAVE. Pożyczając pod to stable. I kupując za to winyj Bitcoinika i Etherka. Które po zakupie lądują w zastawie, abym spał bezpiecznie. Oprócz tego jest w nim kilka pozycji w dużych, starych altcoinach. Na których mam ochotę zarobić konserwatywne x10.

Nie ma jeszcze pozycji do paraboliczne wzrosty x100 na nowych monetkach. Przy najbliższym pullbacku będę chciał zacząć je sobie tworzyć. Tutaj mogą mnie wieść dwie drogi.

Jedna fundamentalna, druga narracyjna. 

Jest kilka projektów bez tokenów czy mainnetów, które obserwuje już od dłuższego czasu. Będę chciał je dostać w airdropie bądź nabyć je w miarę wcześnie przy niskich wycenach. Z drugiej strony mogę też się zagłębiać bardziej w chwilowe zmienny narracji i sentymentów i biegać po różnych ekosystemach. Aby sobie w ciągu paru tygodniu porobić x10. I z tym hajsem potem iść w nowe modne i świecące miejsce robić to samo. Tutaj muszę się przyznać, że niespecjalnie mi się chcę. Jestem już trochę sytym szczupakiem. Trochę monetki w portfelu jest. Trochę fajnych rzeczy do porobienia w świecie też. Nie chce mi się spędzać całych dni przed konkuterkiem. Moje aktywności inwestycyjne, wraz z tworzeniem na ten temat treści, chciałbym ograniczyć do około 20 godzin tygodniowo. Więcej tutaj pewnie bardziej znajdę obie dwóch, trzech influ do obserwacji i followacji. I wyłączę na czas jakiś swój mózg. Gonna be overrratarded.

Wspomniałem dwa słowa o airdropach. Spodziewam się na nich zgarnąć w ciągu najbliższych lat co najmniej mocną sześciocyfrową kwotę. Otrzymane w bessie airdropy dwóch L2ek: Optimismu i Arbitrum są na ten moment warte ponad 160k PLN. A część ze swoich OP zdążyłem już posprzedawać. Sam OP jeszcze pewnie nie raz będzie chciał mnie wynagrodzić. Inne L2ki też nie będą chciały być tutaj gorsze. Parę projektów z innych dziedzin tysz. Pięć czy nawet sześć zer tutaj wpadnie.

Na koniec jeszcze parę słów o stable. Trochę ich jeszcze jest. Największym z nich jest PAXG. Czyli stokenizowane złoto. Około 100k USD. Całkiem spory kapitał, który na bank nie zrobi mi x10 w ciągu najbliższych dwóch lat. Czy w takim razie opierdalam go na pniu i wrzucam w shitcoiny? No nie specjalnie. Jest to pozycja nie skorelowana z rynkiem krypto. Forma polepszacza jakości snu. Więc nie specjalnie chce ją sprzedawać, aby mieć hajs na shitcoiny. Tym bardziej, że tego jeszcze trochę w moim portfelu jest w stable. A jeszcze znacznie więcej mogą pożyczyć pod moje zastawki w ETH i BTC. Jakbym miał legitne miejsce, gdzie mogę wrzucić PAXG w zastaw i pożyczyć stable na shitcoiny, to bym pewnie to zrobił. Inną możliwą formą zwiększenia efektywności kapitału może być zastąpienie PAXG jakimś lewarkiem na złocie. Ale taki lewarek być może nie byłby najlepszą kołysanką.  

W między czasie będę zaczynał sobie tworzyć silniki alternatywne do napędzania mojego dobrobytu w kolejnej dekadzie. W tych silnikach, tak jak w krypto, będę dla technologii. Bo technologia potrafi naprawdę namieszać w naszym świecie. I dać w kurwę dobrze zarobić.

Jakie to będą technologie?

Opisałem je już rok temu tutaj:

https://retarded.guru/uwaga-na-deflacje-i-decentralizacje/

Przez ostatni rok zwiększałem swoje kompetencje w ich temacie. By finalnie pod koniec roku zacząć robić pierwsze alokacje. Na razie nie są i nie będą one duże. Cały czas uważam krypto za najlepszą maszynkę do robienia pieniędzy na najbliższy rok czy dwa. Więc nie będę z niej teraz zabierał monetek. Będę tam alokował jakieś fiatowskie rezerwy. Te będą tym większe, im więcej z Was wykupi płatne dostępy do bloga. Więc podawać swoje karty śmiało. W imię technologii i moich przyszłych zysków. 

Natomiast znaczna część z realizowanych w ciągu kilkunastu miesięcy zysków na krypto będzie lądować w tych technologiach. 

Gdy spotkamy się w tym miejscu za dwa lata, w moim Excelu powinna być dwucyfrowa ilość milionów PLNów. Ich głównym pochodzeniem krypto.

Gdy odpalisz mojego Excela w 2035 będzie tam już ponad 100 baniek. Gdzie oprócz krypto swój współudział będą miały:

  • automatyzacja (w tym AI i semicondactory)
  • energetyka nowej fali, która sprawi, że będziem mieć prąd unlimited jak internet za parę dych miesięcznie
  • Biotech aka syntetyczna biologia

Have fun getting richer!

    Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.