Przejdź do treści

Ballada o odjeżdżającym pociągu i głupim ryju rozwalonym

Kto pędzi za odjeżdzającym pociągiem, ten biegnąc się wywróci i sobie ten głupi ryj rozwali.

Ostatnie tygodnie to dynamiczne wzrosty na krypto. Którym przoduje Pan Bitcoin. Sporo osób mówiło sobie półtora roku temu, że spada teraz z rynku i wróci później kupować taniej budując sobie worki pod kolejny cykl, pod kolejną hossę.

Problem polega na tym, że mało kto sobie przypomniał, jak było naprawdę tanio. A nawet jak pamiętał, to srał po gaciach i bał się wrzucić hajsu w krypto, które waśnie idzie do zera. Jak po upadku FTXa równo rok temu. Część sobie przypomina teraz. Do nich w głównej mierze adresowany jest ten tekst. Część do przypomnia sobie potrzebuje jeszcze wyższej ceny. I to jest dla nas świetna wiadomość. Potrzebujemy kupujących na wyższych przedziałach cenowych.

Wróćmy teraz do Ciebie. Masz jakiś znaczący dla Ciebie hajs, który zamierzasz wrzucić w krypto. I budzisz się gdy, Bitcoin kosztuje prawie 40k USD. A Twoja pozycja albo nie istnieje. Albo stanowi śmiesznie mały procent kapitału, który masz na to przeznaczony. Boisz się, że ciuchcia odjeżdża. A w Twoich workach hula jeszcze wiatr.

Co robić w takiej sytuacji?

Podejść do tego na spokojnie. Mamy weekend, masz czas usiąć na spokojnie. Porozmyślać, pokreślić coś na kartkach. Po planować.  Stworzyć jakiś oparty o konkretny zarys planu, w jaki będziesz tę hossę rozgrywał. Bo Twój obecny dylemant wynika z braku podejścia systemowego. Póki takie się w Twojej głównie nie narodzi, to każda większa zmienność, silniejsza narracja rynku będzie targała Tobą jak szatan. I do niczego dobrego Ciebie to nie zaprowadzi. 

No dobra Pioter, systemy systemami, ale ja mam kilkaset koła do wrzucenia w krypto. Wdupiać to wszystko teraz?

Nie wiem. 

To jest tak duży dylemat, który mnie osobiści rozkłada na łopatki. Dlatego robię w życiu wszystko, aby go uniknąć. To wszystko sprowadza się głównie do trzech punktów:

  1. HODL – czyli podejście długoterminowe. Nie wiem co będzie jutro, za tydzień za miesiąc. Ale z mojego zrozumienia krypto i tego co one oferuje świat i jak działa ten świat, to w perspektywie lat będzie rosło więc warto trzymać
  2. DCA – wynikające trochę z poprzedniego punktu. Nie wiem, kiedy będą idealne dołki i szczyty. Nawet nie próbuje tego zgadywać. Jednak przy założeniu długoterminowych wzrostów, wiem kiedy jest mniej więcej tanio. Robię wtedy regularne zakupy do moich dużych pozycji: Bitcoina i Etheru. W wyniku tego mam tych pierwszych ponad 10. A tych drugich ponad 100. Tak samo stoponiowo będę wychodził z pozycji, gdy uznam, że zaczyna być drogo.
  3. Rozkrok – nigdy nie jestem all in albo all out. Balansuje pomiędzy tym ile hajsu mam już w krypto, a ile w stable. Dzięki czemu każdy krótkoterminowy kierunek rynku, jest znośny. Bo albo worki mi coraz bardziej świecą na zielono. Albo ma okazję dokupić się tanio. 


Szerzej opisałem to podejście w artykule: Trzy rzeczy, dzięki którym nie zwariowałem zarabiając miliony na krypto

Kurcze Pioter, Ty może nie zwariowałeś, ale ja teraz wariuje, bo mam te kilkaset koła, a Bitcoin kosztuje już ponad połowę swojego ATH!! Co robić?

Usiąść spokojnie i oddychać. 

Jak Bitcoin kosztuje prawie 40k, a wielu debili, przepraszam ekspertów, twierdzi, że z poprzednich cyklów wychodzi, że nowe ATH może nie być specjalnie wyższe, to może się wydawać, że naprawdę jest za późno. 

Ale może Bitcoin za tydzień będzie kosztował 25k USD. A może ekspertowie pierdolą głupoty. IMHO to tak samo już nie było ostatnio. Kiedy to po pierwsze primo nie mieliśmy mega euforii przy parabolicznych wzrostach, tylko lekko muśnięte poprawione ATH sprzed pół roku. Tak samo w besse zdarzyło się coś co się nigdy nie działo: Bitcoin spadł poniżej ATH z poprzedniego cyklu. Dlatego ostatnimi czasy przyszło mi głośno  podywagować a co jeśli tym razem jest inaczej.

Największą zmianą jest to, że Bitcoin to nie są już śmieszne pieniążki z internetu. Oderwane od otaczającej nas rzeczywistości ekonomicznej. Krypto, na czele z Bitcoinem, a zaraz potem Etherem, staje się ważnym elementem światowego ładu finansowo inwestycyjnego.

Czteroletnie cykle halvingowe są proste w zrozumieniu i łatwe w budowaniu o nie narracji. Ale nie jest to jedyna siła działająca na cenę Bitcoina. Coraz większe oddziaływanie mają i będą mieć siły mające swoje źrodła w tradycyjnym świecie ekonomicznym i finansowym. 

Więc uważam, że sensownie byłoby co nie co na ten temat zrozumieć. O co chodzi z tymi rentownościami obligacji, stopami walczącymi z inflacją czy rosnącym zadłużeniem. 

Trochę czytałem i rozkminiałem na ten temat w ciągu ostatnich miesięcy. Czy zrozumiałem wszystko i wiem dzięki temu jak będzie wyglądać przyszłość? Oczywiście, że nie.  Ale wyłonił mi się z tego obraz dość odmienny, od powszechnie przyjętego konsensusu. W wyniku czego powstały trzy poniższe teksty:


Myślę, że warto się z nimi zapoznać, jeśli chcemy zbudować sobie pełniejszy obraz tego co się obecnie dzieje na światowej scenie finansowej. Jeśli gdzieś tam zakłamuje rzeczywistość, to będę wdzięczny na zwrócenie uwagi w komentarzach. 


Jeśli przeszkodą nie przeskoczenia dla Ciebie jest fakt, że teksty te znajdują się za paywallem, to usiądź wygodnie, oddychaj i poczekaj. W ciągu miesiąca od publikacji każdy z nich wylecia poza paywall.

Wracając teraz do naszych rozterek czy gonić odjeżdżający ze stacji pociąg. Być może nawet patrząc na Bitcoina czy Ether, to jesteśmy wcześniej niż nam się wydaje. Być może po drodze zrobimy jeszcze kilka kroków do tyłu. Jak się będziesz czuł, jak dzisiaj wejdziesz w krypto all in, a za miesiąc będzie to warte połowę tego?

A jak spojrzymy na altcoiny, to tutaj wiele wartościowych projektów ma dalej do zrobienia x10 czy więcej aby wyrównać swoje poprzednie ATH. A jak głosi wiele internetowych prawd objawionych, altcoiny na których będzie można najwięcej zarobić jeszcze w ogóle nie istnieją. Przez oszczędność papieru nie będę w tym miejscu wchodził w polemikę. Ale na tych stacyjkach naprawdę nie ma powodów do pośpiechu i podejmowania pochobnych decyzji.

Wracając na koniec do sedna pytania: czy robić teraz panic buy?

Jeśli tak, to tylko rozkrokiem. Tak aby być być na rynku na tyle, że jak będzie już tylko rosło, to będziesz tym partycypował. Ale przede wszystkim na tyle, że jeśli spadnie to w ciągu tygodnia o połowę, to też będziesz z tym okej. Potraktujesz to jako okazję do dalszego realizowania swojego planu. Więc przede wszystkim usiądź na dupie i zrób sobie ten plan. Nie daj się targać falom emocji przy każdym większym ruchu na rynku. 

    Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.