Przejdź do treści

o mojej szczerej miłości do fiatów i zadłużenia

czyli dlaczego za nic w świecie niechciałbym się obudzić na planecie, na której nie ma fiatów, systemu rezerwy cząstkowej i wielkiego zadłużenia

Wiadomo, że w świecie krypto, to trzeba jebać fiaty, banksterke (i centralną i komercyjną) oraz rządy wszelakie (chyba, że kupują nasze torby, to okej). Takie jebanko z rana lepiej robi na serce, umysł i duszę. Ale jak to zazwyczaj w krypto bywa – zwykle jest konkretnie z dupy.

Obecne czasy na tej planecie, chociaż wiadomości mówią inaczej, to najlepsze w całej naszej czasoprzestrzeni. Chociaż problemów nie brakuje, to większość z nich jest z dupy. Aby nie było nudno, to se wymyślamy zaimki, krzyżyki czy inne gówno, o które można się zamartwiać i kłócić. Jednak statystyczna istota ludzka na tej planecie ma się najlepiej w historii. Procentowo najmniej z nas musi zmagać się o przeżycie. Zamiast tego możemy się zmagać o najnowszego ajfonika, wczasy w dubaju czy mienie racji w kwestii aborcji, żydów bądź murzynów.

Duża w tym zasługa zapewnie istniejących systemów ekonomiczny-społecznych. Niesamowity popierdolony duet – demokracja i kapitalizm – dają radę.

Jak podobno mawiał Winston Churchill – Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono niczego lepszego. Ja pozwolę sobie powiedzieć to samo, o kapitaliźmie napędzanym przez pieniądz fiducjarny, system rezerwy cząstkowej oraz kredyt. W sumie to przez kredyt, bo wszystkie wspomniane rzeczy są formą kredytu.

No Pioter, ale to nie czytałeś Standardu Bitcoina.

Ależ owszem czytałem. Wspaniała książka. Polecam ją każdemu. Szczególnie jeśli jeszcze nie jest w krypto. Bądź jest tylko spekulacyjnie, i nie posiada żadnych nudnych krypcioszków jak Bitcoin czy Ether długoterminowo.

Książka jest napisana w ciekawy sposób, odsłania nieznane większości czytelników fakty na temat pieniądza. Ale oprócz faktów, jest tam mnóstwo interpretacji. Przedstawianych rzecz jasna z perspektywy zaślepionego fantatyka. Z tego co pamiętam, to tam wychodzi nawet to, że laski się zaczęły bardziej puszczać, bo pieniądz przestał mieć pokrycie w złocie. No bądźmy upośledzeni, ale kurwa bez przesady.

Więc jest to dobry materiał wprowadzeniowy, który przedstawia kłamstwa z naszej strony. Ale potem trzeba poczytać coś jeszcze z różnych źródeł i sobie pewne rzeczy odkłamać.

Ale Pjoter, nawet z tą demokracją to tak nie do końca. Zobacz se na Singapur czy inny Dubai.

Patrzam se i jestem pełen zachwytu. Ale też zdaje sobie sprawę, że państewka te mogą być wyjątkiem od reguły, tylko dlatego że ta reguła jest prawdziwa i mają one specjalną ofertą dla bogatych państw kapitalistyczno-demokratycznych. I dokładnie tak samo postrzegam Bitcoina i krypto. Zajebiście że są, w środowisku fiatowski mogą się super rozwijać. Ale tak samo jak niechciałbym, aby cały świat był Singapurem czy Dubajem niechciałbym aby cały świat był oparty o Bitcoinie, a wszelkie pożyczki latały pod zastaw nadmiarowy. Bo chuja by z tego było.

Tutaj musimy cofnąć się do przypowieści o dobrym długu, która stanowi, że dobry dług to taki, dzięki któremy będziemy mogli stworzyć więcej wartości, niż wynosi koszt tego zadłużenia. Dobry kredycik, to taki mini wehikuł czasu. Budujesz fabryka czy autostradę za zyski, które dopiero osiągniesz w przyszłości, którymi spłacisz pożyczkę. Wiele inwestycji o wysokiej wartości nie mogła by być zrealizowana, bo twórcy nie byliby w stanie zgromadzić odpowiednych środków do jej startu i przeprowadzenia. A tak to, albo biorą kredyt i potem spłacają odsetki. Albo zakładają spółkę i w zamian za hajs oddają udziały. Albo i to i to. Ale generalnie finalnie łopata jest wbijana, fabryka powstaje, a my mamy progres i dobrobyt.

Pjoter dobry kredyt dobry kredytem, ale zoba tu jak nas okradają:

Jeden dolar sprzed stu lat to tera parę centów. Złodzieje, kurwy jebane!!

Obrazek ten i jemu podobne są podpisane, jako obraz spadającej siły nabywczej pojedynczego dolara. Wychodzi, że za jednego dolca kupimy teraz tylko mały procent tego co sto lat temu. Czyli wniosek prosty: kiedyś to było teraz to nie ma!!!

A ja powiem odwrotnie, teraz to jest. I to zajebiście jest. A sto lat temu to nie było. Nie było większości rzeczy i usług, na które dzisiaj wydajemy nasze dolarki i które sprawiają że dzisiejszy komfort życia jest niesłychanie większy niż wtedy. To były czasy, gdzie jeszcze spora część populacji była niepiśmienna i nawet w dużych miastach srało się często po ulicach. Nie można było sobie kupować ajfonów, zamiawiać z niego jedzonka do domku czy oglądać netfliksa na pokładzie odrzutowca w drodze na wywczas do Dubaju (był wtedy Dubaj w ogóle?). Na szczęście wszyscy, z Państwami na czele, pozadłużali się po drodze jak cholera. Co bardzo pomogła powynajdować nowe rzeczy i uruchomić ich produkcję.

Sto lat to szmat czasu. Ciężko to ogarnąć. Tym bardziej, że większość z nas nie ma nawet połowy punktów referencyjnych z tego okresu. A co gorsza, u nas po drodze były jeszcze wojny i zmiany ustrojowe, co też sporo miesza.

Jakoże jesteśmy upośledzeni, to uprośćmy sobie ten obraz. Wejżmy krótszy okres i coś co każdy z nas zna. Ajfonika.

Ceny bazowych modeli poszcególnych generacji wyglądają tak:

zarówno ten, jak i pozostałe ajfonowe wykresiki pochodzą od DebilaGPT. więc mógł się gdzieś jebnać. jak spytałem się dlaczego ten iphone X tak odstaje, to się logicznie wytłumaczył, więc może to poprawne dane

Tak więc widzimy, że teza spadku siły nabywczej pieniądza nam się tutaj zgadza. Za jednego dolarka generalnie z czasem otrzymujemy coraz mniejszy kawałek Ajfonika.

Ale zastanówmy się nad tym, co nas obchodzi siła nabywcza jednego dolarka. Mnie obchodzi moja siła nabywcza. Może ja mam tych dolarków coraz więcej i se mogem kupować więcej.

Więc poprosiłem debilaGPT o dostosowanie tych cen do wzrostu płac w USA. A dokładnie jaki procent przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w stanach stanowiła cena bazowego modelu każdej generacji:

Nie wiem czy debilowiGPT można ufać, ale wychodzi na to, że chociaż inflacja i dolarek traci na wartości, to mieszkańcy hameryki kupią ostatniego ajfona taniej, niż mogli kupować pierwszego. A to Ci niespodzianka

Ale najlepsze jest jeszcze przed nami. Bo w tej coraz niższej cenie konsument dostaje coraz lepsze urządzenie. Uproszczona specyfikacja sprzętowa pierwszego i ostatniego modelu:

Wpytkę, nie?

Więc teraz pozwolę sobie z tego przykładu wysnuć generalizację, która potwierdzi moją tezę.

Pomimo swoich ułomności, obecny system finansowy jest w stanie cały czas pchać nas do przodu. Dostarczać coraz lepsze produkty i usługi w coraz niższych cenach. Zwiększając komfort naszego życia. Problemy pojawiają się wtedy, gdy jest za dużo złego długu. Z którego pożyczający nie jest w stanie wygenerować wartości potrzebnej do jego spłaty. Mamy wtedy problemy z płynnością i słynne kryzysy finansowe (ale zawsze można zamruczeć brrr…..).

Bitcoin i niektóre mocne mało inflacyjne krypcioszki stoją tutaj okoniem. Bo z jednej strony denominowane do dolara zyskują na wartości. A z drugiej decentralizacja sprawia, że mogą być naprawdę naszę, dawać nam jakąś gwarancję własności.

Moim skromnym zdaniem posiadanie Bitcoin w obecnym systemie finansowym, jest jak bycie dubajskim szejkiem. Z pastucha wielbładów stałeś się wielkim możnowładcom. Ale jakby nagle cały świat też u siebie poodkrywał ropę, to już tak wesoło by nie było. Albo nie daj boże przestał z niej korzystać.

Dlatego trzymam kciuki, aby starsi biali panowie dobrze ustawiali swoje drukarki. Aby za hajsy z krypto kupować coraz taniej coraz lepsze ajfoniki.

3 komentarze

  1. Łukasz Łukasz

    Zabrakło mi trochę wzmianki o słabszych krypcioszkach, które nie robią nic innego tylko lecą na ryj z powodu rozwodnienia i uwolnień tokeników. Czemu się pytam ?! skoro w hossie jesteśmy 🙂

  2. czemu? bo są wiekszym, bardziej rozwodnionym gównem niż fiaty i jeszcze karzom inwestrom myśleć, którą z 157 drugich warstwa powinni wybrać

  3. Samuel Samuel

    Czyli posiadacz czy inwestor krypto może się poczuć jeszcze kimś wyjątkowym. Jeszcze. Dziękuję za ciekawy wpis.

Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.