Przejdź do treści

O trzech odważnych komisarzach, którzy jednym ruchem ręki zlikwidowali biedę

Proszę Państwa, historia wydarzyła się na naszych oczach. Łysy z SECu wraz dwójką innych komisarzy byli na tak, jeśli chodzi o wyrażenie zgodny na Bitcoin spot ETF. A to oznacza, że nie musisz już dłużej być biedny.

Boje trwały ponad dekadę. Bowiem pierwszy wniosek o Bitcoinowy spot ETF został złożony w 2013 roku. Przez bliźniaków, których wcześniej Mark Zuckerberg wyruchał na Facebook. A oni biedni znaleźli sobie the next big thing w postaci Bitcoina. I najgorzej na tym nie wyszli.

Ale dziś nie o tym. Dziś o tym, dlaczego ty nie wyjdziesz najgorzej na podpisany parę dni temu papierku. Bo jeśli dobrze przepracowałeś ostatnią bessę, to bieda i bolączki świata materialnego już Ci nie straszne. Dlaczego?

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że te ETFy są spotowe. Co oznacza, że każdy udział w nich musi mieć pod sobą pokrycie wartości w realnym, najprawdziwszym Bitcoiniku. Co oznacza, nie mniej nie więcej, że będę musieli kupować je z naszych toreb, gdy Janusz, Karen czy fundusze emerytalne będą kupować od nich udziały. Jeśli w tym momencie nie piszesz właśnie wypowiedzenia z pracy, to albo masz zajebistą robotą, albo jeszcze nie zrozumiałeś. Jak to pierwsze, to cieszę się Twoim szczęściem. Jak to drugie, to czytaj dalej.

Spotowe ETFy to podłączenie Bitcoina i całego krypto do wszech ogromnego światowego oceanu płynności. Od teraz każden jeden ziomeczek czy instytucja na tej planecie, która inwestowała do tej pory na amerykańskich stonkach ma okazję zrobić to samo w kontekście Bitcoina. Bez potrzeby zakładania nowego konta na szemranej chińskiej giełdzie. Bez pierdolenia się z portfelami i całą tą zajebaną decentralizacją. Wszystko to w chujowych, ale stabilnych i dobrze znanych warunkach używanego od lat brokera.

Zoba tu:

hamerycki rynek akcji jest wart prawie połowę światowego. to dlatego, że inwestuje tam nie tylko Karen czy Joe, ale cały świat. Wliczając to Zbyszka z Bogadańca, Funakiego z Sapporo czy Raula z Madrytu. Każdej jeden co może, to tam inwestuje. Bo som tam globalne firmy i wysokie stopy zwrotu.

I teraz ten każden jeden będzie mógł sobie kupić ETFa na Bitcoina. Dwa kliknięcia obok zakupu Tesli czy Apple. How wykurwiste is that?

Pytanko, czy będą to robić? O to będą już dbać instytucje finansowe z pierwszej ligi Wall Street. Na czele z BlackRockiem. Największym z nich, od których to pół roku temu zaczęła się nowa, z góry skazana na sukces, batalia o zatwierdzenie ETFów. Oni i Nasdaq zadbają o odpowiednią narrację. Żeby lud i instytucje przyszły i zadbały o ich prowizje. Już w ciągu ostatnich miesięcy padało wiele ciepłych słów na temat Bitcoina. Jako alternatywie, jako hedgu, twardym assecie. Który już nie robi zupy z oceanów, a wręcz przeciwnie. Pomaga zwalczać zmiany klimatyczne. Brawo on.

To się nawet będzie podobać Yelleniowej. Bo jak się zrobi dobrą pompkie, to będzie można tych wszystkich ziomeczków opodatkować od zysków kapitałowych. Super sprawa.

Jak już o Yelleniowej wspominamy, to warto wrócić do naszej serii o stópkach i długach. Jeśli tam nam wyszło w miarę dobrze, to najbliższy rok czy dwa będzie generalnie obfitował w nadpłynność. Potrzebną hameryce (i w sumie wszystkim innym też) do powychodzenia z długów.

Teraz let’s imagine: jeśli w dobrym tonie i rekomendowane będzie mieć procent dwa alokacji w Bitcoinie, to ile taki Bitcoinik może kosztować. Czy pierdolenia o nowym ATH w okolicach 70-80k USD ma jakikolwiek sens? A jak ten procencik, to nie tylko ludziki będą inwestować. Ale też fundusze emerytalne. Korporacje. Banki centralne. To co wtedy?

p.s. jedynym plusem ujemnych tych ETFów jest chyba wyłącznie to, że już nie będę mógł raczej używać tego mema 🙁

6 komentarzy

  1. Łukasz Łukasz

    Z chęcią bym rzucił wypowiedzeniem, ale mam za mało bitka 🙁 a etherek i alty mogą zrobić jeszcze z 10 fikołków w tym czasie. W tym i ja z moimi monetkami także dla mnie niestety jeszcze za wcześnie.

    • stay calm, lepiej kopać fiaty troszkę dłużej i mieć spokojną głowę, niż wyskoczyć z kopalni za wcześnie, potem stresować się bardziej jak są spadki, podejmować głupie decyzje pod wpływem emocji, w wyniku tego przejebać wszystko i wrócić do kopalni na zawsze

      • Kuba Kuba

        Piotrku, a tak się zastanwiałem, jak Ty wytrzymujesz bessę bez przypływu fiatów spoza świata krypto? Samym stakingiem żyjesz? czy keszujesz się przy topkach w kwocie wystarczającej na kolejne 1-2 lat życia? To jest ciekawy temat na artykuł dla osób które chcą niezależności finansowej a bazują jedynie na krytpo inwestycjach. Myślę tutaj o dobrej strategii, skąd czerpać pasywny income kiedy wszystko idzie w dół i jak planować życie według krypto cykli.

        • nie żyje ze stakingu

          mam przepływ fiatów związany z prowadzeniem bloga i retarded.capital

          uważam, że posiadanie zewnętrznego cashflow jest gamechangerem jeśli chodzi o inwestowanie. zwłaszcza, jeśli wszystko masz w jednym ogródku

          głowa jest znacznie spokojniejsza, jeśli pieniądz płynie do Ciebie także z innego źródełka niż inwestycje. u mnie to źródełko nie jest najlepsze, bo jego przepływ jest silnie skorelowany z zyskownością inwestycji. ale jest good enought. biorąc pod uwagę, że aby go mieć, robię to co lubie i co mnie jara

  2. Łukasz Łukasz

    Po halvingu ilość kopanych BTC faktycznie może nie wystarczyć na zapotrzebowanie.
    Tak więc fundusze będą musiały trzepnąć po słabych kieszeniach żeby coś wypadło. Posiadanie jednego BTC może być naprawdę czymś wyjątkowym w niedługiej przyszłości.

    • ten kto ma jednego bitka na swoim portfelu, ten się w cyrku i wszędzie indziej śmieje

Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.