Przejdź do treści

Trzy modele spierdolenia czyli jak rozgrywać memecoiny

Memecoiny świecą się kosmicznymi stopami zwrotu. Na twitterku widzimy mnóstwo delikwentów, którzy wrzucili w coś pińć złoty i wyjęli pierdyliardy po trzech dniach. Każdy garnuszek złota na końcu tęczy ma jednak swój deszcz. W tym przypadku są nim rzesze ludzi, którzy umaczają na tym swój hajs. Dziś rozkminimy jak nie być jednym z nich.

Żeby wygrać trzeba grać. Tak mówią. I to jest prawda. Odwróćmy ją o wektor sprzężenia zwrotnego i dowiemy się, że aby przegrać, też trzeba grać. Więc jak nie chcemy tracić hajsu na memecoinach, to wystarczy nie brać w tym gównie udziału. 

No dobra Pioter, ale ja chcę pierdyliard szekli w moim portfelu. To mocna narracja, muszę w niej być. Jak na tym zarobić.

Na samym początku trzeba zauważyć, że memecoino memecoinowi nie równy. I tak naprawdę, ja w tej zabawie, widzę trzy różne gry. Trzy tytułowe modele spierdolenia:

  1. wchodzę masowo i szybko w różne gówna jak najwcześniej. dość szybko wyciągam wkład. czasem zostawiam moon bagi, czasem biorę razy kilka i jest gitarka. Statystyka jest po mojej stronie. Gdzieś umoczę, gdzieś wyjdę na plus, gdzie indziej zrobię razy sto. Generalnie hajs się zgadza (przynajmniej na poziomie założeń)
  2. jestem względnie wcześnie i mam przekonanie (albo wyjebane na włożony hajs), że to zrobi razy 100 więc trzymam to, aż tyle zrobi
  3. jestem względnie późno, coinik zdobył już swojej momentum, widziałem już screeny jak ludzie robili na nim x1000. Trochę już stracił swój hype. ale w międzyczasie zbudował już swoją markę. Najlepiej jak ma już listingi na CEXach. Może zespół po drodze zrobił małego rug pulla. Ale jego memiczność jest sprawdzona. Kupuję by za pół roku, rok opierdolić na CEXach Twojej Starej

Dwie pierwsze zabawy nie są dla mnie. Za stary i za mało upośledzony (niestety) na to jestem. Największy mankamenty tych podejść, to duże zaangażowanie czasowe. Oraz w pizdu dużo ryzyk. Trzeba siedzieć, patrzać co wychodzi, jak jest naganiane, ładować się wcześnie, regularnie wychodzić, być rug pullowanym przez zespół, narzekać na niską płynność, przeżywać zmienność na wykresach. Bez sensu. Nie dla mnie. 

Zdecydowanie bardziej odpowiada mi scenariusz trzeci. Nie zrobię na nim x10000 razy. Ale potencjał na przysłowiowe razy sto jest zachowany. W moim przypadku na miskę ryżu i dwie krewetki powinno wystarczyć. 

Dokładnie według tego modelu była budowana moja pozycja na PEPE. Pierwsze momentu tego tokenu przegapiłam, chociaż mój twitterek był nim zajebany. Jakąś mam awersję do zarabiania kosztem kolegów deganów. Albo uważam to za zbyt trudne. Wolę zarabiać trochę później kosztem ich matek. 

W PEPE wchodziłem w sierpniu zeszłego roku. Zaznaczyłem ten moment mniej więcej na wykresie:

Byliśmy dawno za momentum projektu. Zeszliśmy sporo od ATH. Ale byliśmy listowani na wiodących CEXach. ZBinance na czele. Sam Pepe jest memiczny w chuj. Jak ulica będzie wchodzić i bawić się w memecoiny, to PEPE jest jednym z oczywistych dla nich wyborem.

Czas zakupu nie był oczywiście idealny. Bo nigdy nie jest. Mi wystarczy kupować względnie tanio. Tak wtedy było. I nie zmieniło się to nawet wtedy, jak dosłownie parę dni później część developerów zrzuciła swoje tokeny. Potem wystarczyło już tylko czekać. Pierwsza fala wzrostów już za nami. W ich szczycie moja pozycja zrobiła ponad 10x i stała się największa w portfelu po Bitcoinie i Etherze. Teraz mamy mamy korektę, ale zakładam że jeszcze wiele wzrostów przed nami.

Wracając generalnie do memecoinów, to mam wrażenie, że teraz mamy lokalne przepalenie materiału. Zwłaszcza na Solanie, która stała się królową retailu i wiodącym kasynem. Ale w horyzoncie całej hossy memecoiny dadzą nam jeszcze sporo okazji do zarobku. Opierając się więc o wyżej przedstawiony model dumpowania na Twoją Starą buduję teraz pozycje w memecoinach na ekosystemie Solany.

    Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.