Przejdź do treści

Zdradzam Krypto! Wchodzę w stonki!

Bondziorno!

Muszę się do czegoś przyznać. 

Nie jestem tym, za kogo się podaje. Nie jestem nerdem, który w świecie finansów pojawił się dla technologii. 

Jestem inwestorem giełdowym z kilkunastoletnim doświadczeniem.

Wszystko zaczęło się w 2009 roku. Po kryzysie trzeba było budować swoją fortunę.

Do dzisiaj z tego okresu pamiętam spekulacje nad tym, czy ORCO w końcu wybuduje przyszły domek dla Lewandowskiego i Zaorskiego? Oraz czy koreańczycy w końcu kupią Amicę?

Niespecjalnie byłem w tym sukcesywny. Więc dość szybko podkuliłem ogon i wyniosłem się z rynku. Zostawiając sobie jedną pozycję. GPW.

Motywowany tym, że kasyno zarabia zawsze. Mniej lub więcej, coś tam zarobi. A że większościowym udziałowcem tam jest Skarb Państwa, to moża się spodziewać wysokiej dywidendy wypłacanej rok do roku.

I tak od kilkunastu lat hodluje niewielką pozycję tego gówna. Dzięki czemu będą mógł sobie wpisać w swoje bio „inwestor giełdowy z kilkunastoletnim doświadczeniem”.

A tak na serio, to już od jakiegoś czasu przymierzałem się do zainwestowania części kapitału w TradFi. Kto śledzi mnie dłużej i z większą uwagę, to widział, że robiłem co mogłem w tym kontekście onchain. Złota pozycja w PAXG. Czy swego czasu ekspozycja na kruszce i akcje na świętej pamięci Mirrorku.

W korzystaniu z TradFi widziałem dwa problemy. Jeden moralny. Drugi praktyczny.

Praktyczny polega na tym, że korzystanie z krypto i DeFi jest szybkie, łatwe i proste jak cholera. Jeśli skumasz, jak działają portfele i umiesz czytać, to wchodzisz na stronkę, dwa kliknięcia w Metamasku i robisz co chcesz.

W TradFiu nie jest tak prosto. Regulacje. Regulaminy. KYC. AMLe. A nie jest szczególnie proste, jak tak jak ja jesteś wyznawcą jedynie słysznej maksymy:

Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy

Ja nie mam niczego. „Moje” kryptowalutki jak i pozostały kapitał nie są moje. Należą sobie do różnych spółek. A otwieranie korporacyjnego rachunku brokerskiego to prawdziwy wrzód na dupie. I cały proces może zajmować tygodnie. Dlatego nieraz nawet jak obskakiwałem swoje moralne dylematy (o nich za chwilę), to ten kurewsko bezsensowny i uwłaczający ludzkiej godności proces kontroli odrzucał mnie z powrotem w przyjazny świat kryptowalut.

Teraz trochę o tych bolączkach moralnych. 

Ja lubię wolność. Jestem za światem, w którym mogę robić co chcę. W granicach w których nie krzywdzę innych. I nikt mi nie patrzy mi non stop na ręce. Karząc się tłumaczyć ze wszystkiego. Tak na wszelki wypadek.

Dlatego etos krypto tak ze mną rezonuje. I odkąd zrozumiałem go na przełomie 2016 i 2017 roku to jestem temu oddany na 102. A to co dzieje się z TradFiem (kontrola posunięta do granicu absurdu) uważa za zbrodnię na wolności i prawach człowieka.

Jak więc i po co pchać się tam ze swoim kapitałem?

Po co jest proste. Proste jak sikanie. Dla pieniędzy. Tam także można zarobić dobre monetki. Przy okazji będą tam dla technologii. Bo to technologia sprawia, że w ciągu ostatnich dwóch, trzech wieków zaczęliśmy żyć jak ludzie. Bez konieczności codziennego zmagania w gnoju o przetrwanie. Jak już przy gnoju jesteśmy, to jeszcze 100 lat temu większość obecnie cywilizowanego świata srała pod siebie na ulicy i nie specjalnie umiała czytać. Trochę postępu od tego czasu zrobiliśmy. A Ci którzy go stworzyli bądź wcześniej położyli na to swoje pieniądze zostali hojnie wynagrodzeni. Dołożenie jakiegoś nono kamyka do lepszego świata i bycie za to hojenie wynagrodzonym jest czymś co mi się podoba. 

Dlatego postanowiłem że część mojego kapitału, który jest we fiatach, zacząć inwestować. Zacząć inwestować w technologie, które sprawiają, że jak on nich czytam, to nie mogę z podniecenie usiedzieć na dupie. Które mogą być elementami składowymi świata, w którym większej ilości ludzi będzie żyło się lepiej niż dziś. Gdzie pozwolimy sobie na rozwój, coraz powszechniejszy dobrobyt, lepszą jakość życia. Zachowując przy tym różnorodność i wolność jednostki. 

Wracając do moralniaków. Obszedłem je taką racjonalizacją. I tak tam nie wrzucam (na razie) hajsu z krypto. Który siedzi sobie onchain i jest gwarancją mojej wolności i dobrostanu ekonomicznego, jakby system się zesrał czy po prostu do mnie przysrał. I tak tam umieszczam kapitał, który już jest w systemie. Na kontach bankowych. To niech już zrobić coś dobrego. Dla świata finansując rozwój technologii. Dla mnie dając mi dobre stopy zwrotu.

I tak oto tymi magicznymi lawiracjami półtora tygodnia temu wszedłem w posiadanie pierwszych stonków od prawie półtorej dekady.


oddział zamknięty

dalsza treść tego artykułu dostępna jest tylko dla wtajemniczonych.
zarejestruj się aby dołączyć do tego zacnego grona

luksusy tego oddziału są dostępne tylko dla pacjentów premium. dlatego w kolejnym kroku zostaniesz poproszony o wykupienie subskrypcji (kosztuje mniej niż zestaw z Granderem w KFC)



masz już konto tutaj bądź na Krypto Krypcie? zaloguj się na nie

2 komentarze

  1. Artur Artur

    Podrzuciłbyś jakieś linki do materiałów z których czerpiesz wiedzę odnośnie spółek technologicznych i biotechnologicznych?

Komentarze są wyłączone, ale trackbacki i pingbacki są aktywne.